poniedziałek, 23 listopada 2020

Kobyłka w teatrze

A dokładnie w przedstawieniu pod tytułem „Enter Full Screen” w reżyserii Wojtka Ziemilskiego w warszawskim Nowym Teatrze. Premiera przedstawienia miała miejsce niedawno, bo we wrześniu tego roku; ja nie miałam jeszcze okazji go obejrzeć. Jak wynika z opisu spektaklu na stronie teatru i z jego recenzji dostępnych w Internecie, Kobyłka pojawia się w nim jako miejsce wędrówki jednego z bohaterów. Dlaczego akurat Kobyłka? Spektakl porusza m.in. wątek "stref wolnych od LGBT", a jak napisano na stronie teatru w opisie przedstawienia: „[Kobyłka] (…). To najbliższa Warszawy „strefa bez LGBT" (….)”. 
 
Historia najnowsza i wątek kobyłkowski. W mojej ocenie - i smutek i wstyd.
Plakat spektaklu ze strony Nowego Teatru

 

 

Informacje o przedstawieniu na stronie teatru: 

https://nowyteatr.org/pl/kalendarz/enter-full-screen

Recenzja przedstawienia: 

https://www.dwutygodnik.com/artykul/9159-za-siedmioma-zoomami.html

wtorek, 10 listopada 2020

Kobyłka w filmie „Abel, twój brat” Janusza Nasfetera

 

Film "Abel, twój brat" opowiada historię wrażliwego chłopca Karola Matulaka, któremu trudno się odnaleźć w nowej szkole. Koledzy z klasy - dzieci zaniedbane, szkolne łobuziaki - nie akceptują go, wyśmiewając się z niego i upokarzając go. Karol stara się upodobnić do kolegów i wyzbyć łatki maminsynka. Chcąc zdobyć ich przyjaźń i szacunek sam w końcu pobije młodszego chłopca. Historia kończy się tragicznie.

Jednym z niewielu radośniejszych wątków w tym filmie jest zapowiedziana przez nauczyciela wycieczka do Kobyłki, na którą uczniowie bardzo się cieszą. W filmie pojawia się nawet scena, w której dzieci radośnie maszerują po sosnowym, piaszczystym lesie, śpiewając piosenkę, chłopiec idący na przedzie gra wesoło na skrzypcach. Jest to jednak tylko wizja niespełnionego marzenia. Ostatecznie z powodu deszczu wycieczka zostaje odwołana, a zamiast niej są lekcje.   

Jesień, sala lekcyjna w szkole

Nauczyciel: „Uwaga, powiedziałem już. Wycieczka odbędzie się jutro!”

Dzieci: „Hurrra!”

Nauczyciel: „Zbiórka tu, o ósmej, przed szkołą.”

Dzieci: „Hurrra!!!”

Nauczyciel: „Cisza!”

Uczeń Józef Salamon: „O Jezu! Do Kobyłki pojedziemy! Na wycieczkę!!!”

Uczeń Karol Matulak: „Po lesie będziemy latać! Po lesie będziemy latać”

 

Kadr z filmu "Abel, twój brat" reż. J. Nasfeter

Na wiosnę znowu wracają plany szkolnej wycieczki do Kobyłki. Tym razem Karol Matulak jest chory, leży w szpitalu i nie wiadomo czy będzie mógł wziąć udział w wycieczce.

Chłopcy siedzą nad brzegiem kanału w Porcie Praskim

Uczeń Waldemar Pacuch: „A ta wycieczka do Kobyłki. Będzie czy nie?”

Uczeń Jerzy Zagrajek: „W przyszłym tygodniu ma być.”

Uczeń Antoni Bącała: „Akurat wypada w sobotę. A pamiętacie, jak się cieszył Matulak, jak wtedy mieliśmy jechać?”

Film pochodzi 1970 roku. Został wyreżyserowany przez Janusza Nasfetera, który specjalizował się w pokazywaniu w swoich filmach świata z perspektywy dziecka, emocji młodego człowieka związanych z dorastaniem, problemów w relacjach z rówieśnikami czy dorosłymi.

Skąd Kobyłka w tym filmie?

Zapewne z powodu związków rodzinnych reżysera Janusza Nasfetera z Kobyłką i Wołominem. Jego stryj Stefan Nasfeter wraz z żoną Heleną był właścicielem dużego majątku ziemskiego położonego na terenie m.in. dzisiejszej Kobyłki i Wołomina. W latach 30-tych ubiegłego wieku rozpoczęli oni jego parcelację i sprzedaż działek w ramach dwóch osiedli: Miasta - Ogrodu Stefanówka i Miasta – Lasu Helenówka (tak nazwanych od imion właścicieli Stefana i Heleny Nasfeterów). Do dnia dzisiejszego Stefanówka i Helenówka przetrwały jako nazwy dzielnic, odpowiednio w Kobyłce i w Wołominie. W Kobyłce jest też ulica Stefana Nasfetera. Sami Nasfeterowie mieszkali zaś w drewnianym dworku, znajdującym się na terenie obecnego rezerwatu Grabicz. W jednym z budynków gospodarczych, dawniej do nich należących, który przetrwał do czasów w współczesnych, mieści się dziś leśniczówka. Stefan Nasfeter miał także związki z branżą filmową. Był przed II wojną światową producentem filmowym. Jego firma wyprodukowała dwa filmy: „Ty, co w Ostrej świecisz bramie” i „Kobiety nad przepaścią”. Był również właścicielem kina „Oaza” w Wołominie.     

Janusz Nasfeter jako młody chłopiec spędzał wakacje w majątku stryja i jego żony. I pewnie dlatego podwarszawska Kobyłka kojarzyć mu się mogła z lasem, wycieczkami i odpoczynkiem.

 

Podczas pisania o rodzinie Nasfeterów korzystałam z artykułu Marka Kozłowskiego „Klucz ręczajski i jego ostatni właściciele Nasfeterowie”, Rocznik wołomiński tom XI, 2015.  

 

 

 

 

 

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Dodatek do fresków

Stary kościół w Kobyłce. Kaplica w południowej elewacji.

Na ścianach, pod freskami, przyciągają wzrok, choć na pewno nie są widoczne na pierwszy rzut oka.

Staranie wykaligrafowane czy raczej wyryte, ale też nabazgrane niewprawnie…

Napisy, inicjały, daty, prośby….?

 Po polsku, cyrylicą…? Raczej nie do odcyfrowania…

Zrobione przez niegdysiejszych „turystów”, pielgrzymów, autorów kolejnych renowacji …?

Wyglądają na „wiekowe”, pokryte patyną czasu.









poniedziałek, 20 kwietnia 2020

O Kobyłce w europejskiej prasie. Szkoła rolnicza i jedwabniki


Dokładnie w „Gazzetta universale” z 9 kwietnia 1776 r., wydawanej w Sienie oraz w „Reichspost – Reuter” z 20 marca 1776 r., wydawanej w Hamburgu. 




"Gazzetta universale" Nr 29 z 1776 r.



"POLSKA 
Warszawa 9 marca
Książę Lubomirski, marszałek wielki koronny, 
o którym pisaliśmy w kontekście jego bieżących 
sporów z księciem Sułkowskim dotyczących sprawy 
Żydów z Nowego Jeruzalem, wzniósł w Kobyłce, 
miejscowości położonej o 2 mile za Wisłą, 
która należała do jezuitów, a obecnie jej właścicielem 
jest wspomniany książę, szkołę rolnictwa i gospodarki wiejskiej,
 na którą ponosi on wszelkie wydatki. 
Pan Gautier di Salgues, Francuz, odpowiada za zapewnienie 
każdemu odpowiednich lekcji. W tym celu podano 
do publicznej wiadomości w gazecie i na afiszach 
informację dla arystokracji i innych posiadaczy ziemskich, 
aby wysyłali do wspomnianej szkoły swoich poddanych 
lub osadników, u których dostrzegą skłonność do nauki,
 pozwalającą skorzystać z tych lekcji. 
Jako sposób wytwarzania jedwabników wprowadzono plan gospodarczy, 
przynoszący duże ilości morwy, w celu połączenia praktyki z teorią. 
System gospodarczy rozprzestrzenia się także między 
narodami, które do tej pory zajmowały się jedynie bronią."
 





"Reichspost - Reuter" Nr 46 z 1776 r.
„Warszawa, z 9 marca, donoszą, że 20 tego miesiąca  
zostanie otwarta w Kobyłce, 2 mile stąd za Wisłą, 
miejscowości która należała do jezuitów, 
nowo wybudowana szkoła, w której nauczać się będzie rolnictwa. 
Francuz Pan Gautier de Salgues, pragnący zasłużyć się dla Królestwa, 
poświęca temu przedsięwzięciu wiele trudu i pracy, choć jego prawdziwym pomysłodawcą jest książę Sułkowski, marszałek Rady, 
do którego należy ta miejscowość, i który ponosi także niezbędne koszty. 
Pan Gautier de Salgues kazał zamieścić w lokalnych gazetach
 informację dla wszystkich panów Królestwa Polski 
podając, że ich poddani posiadający umiejętność 
i chętni do nauki, mogą być wysyłani do tej szkoły. 
Będą także dawane lekcje hodowli jedwabników, dla których 
już zdobył wystarczającą ilość drzew morwy białej.”
 



Obie gazety zainteresowało (możliwe, że po lekturze ogłoszeń w tym przedmiocie w prasie warszawskiej) założenie w Kobyłce szkoły rolnictwa i gospodarki wiejskiej, której ambitne plany obejmowały m.in. hodowlę jedwabników.

Szkołę rolniczą założył w Kobyłce, wiosną 1776 r., Francuz Pierre Gautier de Salgues. Kobyłka była wówczas własnością księcia Augusta Sułkowskiego, który był głównym sponsorem całego przedsięwzięcia. Z kolei siłę fachową i merytoryczną stanowił Pierre Gautier de Salgues, który był osobą dobrze wykształconą, z ambicjami naukowymi. Pierre Gautier de Salgues był doktorem nauk medycznych Uniwersytetu w Montpellier oraz członkiem Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego w Berlinie. Interesował się rolnictwem i sposobami jego usprawnienia. Był autorem „Myśli na temat nowego systemu rolnictwa właściwego w Polsce”, wydanych we Lwowie w 1777 r.  Korespondował ze sławnym szwedzkim przyrodnikiem Karolem Linneuszem (w archiwach Towarzystwa Linneuszowskiego w Londynie zachował się list Gautiera de Salgues do Karola Linneusza z 1761 r.).


Zapowiedź otwarcia szkoły rolniczej w Kobyłce z dniem 20 marca 1776 r. zamieszczono w „Gazecie Warszawskiej” z dnia 2 marca 1776 r.


"Gazeta Warszawska" Nr 18 z 1776 r.
 


Zgodnie z ogłoszeniem do szkoły w Kobyłce mieli być kierowani chłopi lub osadnicy z dóbr arystokracji. Nauka obejmować miała teorię i praktykę rolniczą. Główny nacisk kładziono jednak na naukę hodowli jedwabników. Nie wiadomo czy udało się wyhodować jedwabniki, na pewno zaś obsadzono część gruntów w Kobyłce drzewkami morwy białej, której liście stanowią pokarm jedwabników, a z kokonów jedwabników wyrabia się jedwab. 

Być może doświadczenia związane z uprawą morwy i hodowlą jedwabników wykorzystano później przy produkcji pasów kontuszowych w manufakturze założonej w Kobyłce około 1778 r. Pasy tkane były z jedwabiu, ale nigdzie nie udało mi się znaleźć informacji, że był to jedwab z hodowli jedwabników w Kobyłce. 

Niestety, mimo ambitnego programu i wykwalifikowanej kadry, szkoła rolnicza w Kobyłce nie odniosła wielkiego sukcesu i istniała bardzo krótko. Nie wiadomo więc ilu uczniów udało się zrekrutować i jak długo trwała nauka.  
  
Na pewno zamiar utworzenia szkoły rolniczej, nauczającej hodowli jedwabników wydał się ciekawy i wart wzmianki w prasie zagranicznej, o czym świadczą przywołane powyżej artykuły. 

Warto jeszcze wspomnieć, że w artykule w gazecie włoskiej – na ile prawidłowe jest moje amatorskie tłumaczenie -  wkradł się błąd. Właścicielem Kobyłki w omawianym okresie nie był marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski, a drugi z wspomnianych w tym artykule książąt – August Sułkowski. Gazeta włoska pisała o Stanisławie Lubomirskim i Auguście Sułkowskim już wcześniej, w kontekście sprawy osadników żydowskich w Warszawie. August Sułkowski w swojej jurydyce, znajdującej się w okolicach dzisiejszego placu Zawiszy w Warszawie, utworzył w 1775 r. osadę żydowską zwaną „Nową Jerozolimą”. Po roku została ona zlikwidowana na rozkaz marszałka Lubomirskiego, bowiem naruszała zakaz osiedlania się i prowadzenia handlu przez Żydów w obrębie wałów miejskich. Pamiątką istnienia tej osady jest do dnia dzisiejszego nazwa Alei Jerozolimskich, dawniej Drogi Jerozolimskiej prowadzącej do osady.    
 





Źródła: