![]() |
| Alojzy Żółkowski "Momus i Pot-pourri" 1883 r. |
Fraszka o Kobyłce pochodzi z czasopisma satyrycznego "Momus", wydawanego w latach 1821 - 1822, przez Alojzego Żółkowskiego - aktora, dramatopisarza, poetę i publicystę.
Kobyłka była dla członków grupy kobyłeckiej nie tylko miejscem spotkań, ale też twórczą inspiracją. U Mirona Białoszewskiego Kobyłka pojawia się w wierszu „Dwie kuźnie najpóźniejsze”, w jego prozie i reportażach, z kolei poeta Swen Czachorowski zatytułował cały cykl swoich wierszy „Sonety kobyłeckie”.
Inny „Kobyłkowicz” Lech Emfazy Stefański umieścił w Kobyłce akcję swojej młodzieżowej powieści, wydanej w 1955 roku, zatytułowanej „Alchemicy”.
Książka opowiada o grupie dzieci z Kobyłki, które fascynują się alchemią, ale stopniowo pod wpływem nauczycieli (ze szkoły w Wołominie) i taty jednej z koleżanek, który jest chemikiem, przechodzą od tajemnych zaklęć do doświadczeń chemicznych i zakładają Kółko Miłośników Chemii.
Tematyka książki nie jest przypadkowa. Lech Emfazy Stefański interesował się alchemią, parapsychologią i ezoteryką. Podobnie umieszczenie akcji w Kobyłce nie jest przypadkowe – właśnie w Kobyłce, w latach 50-tych, Lech Emfazy Stefański oraz młodzi poeci, literaci, muzycy i krytycy spotykali się, żeby dyskutować, czytać swoje utwory i stworzyć jedną z najbardziej znanych i awangardowych grup artystycznych tego okresu.
Jeśli chodzi o wątki i motywy kobyłkowskie jest ich w „Alchemikach” naprawdę sporo.
Akcja książki dzieje się w Kobyłce, w pierwszych latach po wojnie, a dzieci bawią się w ruinach cegielni. Cegielni,jak wiadomo, było w Kobyłce kilka – najbardziej znane to cegielnie Źródnik i Dyonizy. Przed II wojną światową wschodnie okolice Warszawy, w tym Kobyłka, zwane były cegielnianym zagłębiem. "Alchemicy" kończą się szumną zapowiedzią, że w miejscu ruin cegielni powstać ma nowa fabryka.
Ciekawym wątkiem jest też elektryfikacja linii kolejowej do Warszawy. Młodzi bohaterowie „Alchemików” są świadkami stawiania przy stacji słupów elektrycznych, montowania tablicy z napisem „Kobyłka” i marzą, że w 15 minut będą mogli dojechać do Warszawy.
Ich marzenie wkrótce się spełnia i elektryczne pociągi ruszają na linii Warszawa Wileńska – Tłuszcz. Wszyscy mieszkańcy Kobyłki podziwiają elegancką poczekalnię na stacji i wysokie perony. Dzięki temu wątkowi wiadomo, że akcja powieści rozgrywa się w 1952 roku, bo to właśnie wtedy zelektryfikowano linię kolejową.
Zaczerpnięte z realiów podmiejskiej zabudowy Kobyłki są też opisy domów, w których mieszkają bohaterowie powieści. Dom Grześkiewiczów z dużą oszkloną werandą przypomina mi trochę opis domu na Stefanówce, w którym wynajmował mieszkanie poeta Swen Czachorowski i gdzie odbywały się spotkania grupy kobyłeckiej.
Natomiast dom powieściowego poety pana Zagrodzińskiego (duży, w stylu mocno eklektycznym, wyglądający jak klika różnych domów połączonych w jeden, z wieżyczką i dekoracją z kafelków dookoła okien i drzwi) jest już niewątpliwie inspirowany willą Wilhelma Lewy’ego, która przetrwała do naszych czasów i obecnie czeka na gruntowny remont.
Stefański bardzo ciekawie opisuje północną fasadę willi/domu Zagrodzińskiego:
„…wygląda tak, jak trzy lub cztery staromiejskie kamieniczki przeniesione wprost z warszawskiego Starego Miasta, tylko trochę niższe i mniejsze”.
Fasada willi Wilhelma Lewy’ego od ul. Belgijskiej też wygląda jakby ktoś połączył ze sobą trzy różne domki czy małe kamieniczki.
W książce są jeszcze wspomniane inne detale tego domu i jego otoczenia: mosiężna kołatka na furtce, aleja wysadzona jałowcami, prowadząca w stronę domu, w ogrodzie kamienne rzeźby m.in.: fontanna z figurką delfina. Nie ma po nich dziś śladu, więc trudno stwierdzić czy są opisem willi Lewy’ego czy zostały wymyślone przez autora.
![]() | ||
| Willa Wilhelma Lewy'ego, widok od ul. Belgijskiej | |
Wątków kobyłkowskich jest w powieści więcej. Dzieci z „Alchemików” pasjonują się doświadczeniami chemicznymi i wzorem dawnych alchemików chcą też spróbować produkcji porcelany. Do jej wytwarzania posłuży oczywiście glinka z glinianek cegielnianych z Kobyłki. Bohaterowie plany mają ambitne i dalekosiężne: myślą o założeniu nowej fabryki porcelany pod marką „Kobyłka” z sygnaturą konika.
Później, powieściowe dzieciaki zabierają się za produkcję perfum. Nazwa perfum też jest lokalna - „Uśmiech Kobyłki”, zapach: gorzkie migdały. Tu trzeba dodać, że większość eksperymentów małych chemików kończy się niepowodzeniami, ale przy okazji dużo się uczą.
W „Alchemikach” pojawia się także postać innego członka grupy kobyłeckiej – Stanisława Prószyńskiego, który był muzykiem i kompozytorem. Prószyński komponuje muzykę do hymnu Koła Miłośników Chemii zatytułowanego „Alchemicy”. Jakby się uprzeć, również postać poety Zagrodzińskiego, może być luźno inspirowana Swenem Czachorowskim, poetą mieszkającym z matką w starym domu w Kobyłce.
Podsumowując, „Alchemicy” nie wzbijają się może na wyżyny literatury dziecięcej, sporo w nich nudnawej dydaktyki, ale wątki związane z Kobyłką i grupą kobyłecką są nie do przecenienia i dlatego warto pamiętać o tej książce.
Po Kobyłce w poezji Mirona Białoszewskiego i w jego prozie, teraz o Kobyłce w reportażach.
W 2022 r. został wydany zbiór reportaży poety, pisanych tuż po II wojnie światowej do gazet m.in. do „Wieczoru Warszawy” czy „Świata Młodych”, zatytułowany „Na każdym rogu ta sama truskawka 1946-1950”. Białoszewski pisze w nich głównie o codziennym życiu w zaczynającej się dopiero podnosić z gruzów Warszawie, ale nie tylko. W reportażach pojawiają się też przedmieścia i peryferie warszawskie, no i oczywiście Kobyłka, którą Miron Białoszewski znał z wizyt u mieszkających tu przyjaciół - Swena Czachorowskiego i Ireny Prudil.
Co zainteresowało Białoszewskiego w Kobyłce? Głównie piękny, stary, barokowy kościół, podziwiany podobno przez samego Napoleona i legenda jakoby cesarz podczas pobytu w Kobyłce, w drodze na Moskwę, podczas ulewy schronił się w dziupli drzewa - tu pojawia się jednak rozbieżność - według jednego reportażu była to dziupla w topoli, według drugiego - starej wierzbie :-). Inny z reportaży z czerwca 1949 r. poświęcił poeta szkole podstawowej w Kobyłce, opisując atmosferę ostatnich dni przed końcem roku szkolnego, przygotowania do egzaminów, imprezy pożegnalnej po rozdaniu świadectw oraz wakacji.
![]() |
| Wieczór 1948 nr 119 s. 4 |
![]() |
| Wieczór Warszawy 1947 nr 126 s. 3 |
![]() |
| Świat Młodych 1949 nr 20 s. 1 |
„(…) 27 czerwca przed szkołą w Kobyłce zbierze się 500 dzieci, które przychodzą się tu uczyć z całej okolicy. Przybędą również przedstawiciele różnych kół i stowarzyszeń kobyłkowskich, wiele matek i wiele ojców.
Po rozdaniu świadectw odbędzie się wielka impreza: żywe słowo, taniec, śpiew.
Jurek i Janek nie będą mieli chyba tremy. Bo jakże wyglądaliby wobec Tereni, która śmiało może zatańczyć kujawiaka przed całą Kobyłką.
(…)
Rodzice dzieci z Kobyłki to przeważnie robotnicy i urzędnicy kolejowi lub niezamożni rolnicy. Toteż szkoła pomaga swym uczniom. Codziennie wydaje się 123 obiady bezpłatnie.
Tymi dziećmi zajmie się szkoła również w czasie wakacji. Sześcioro jedzie na Śląsk. 70 dzieci zabierze się 1 lipca samochodami nad Bug do Rybienka – na cały miesiąc. Opłata sięga najwyżej 500 zł. Najwięcej jest jednak na liście dzieci, które nic nie zapłacą…
Imprezę tę organizuje wespół ze szkołą Towarzystwo Przyjaciół Dziecka.
Wszystkim uczniom z kobyłkowskiej szkoły życzymy szczęśliwych egzaminów i wesołych wakacji!”
Miron Białoszewski „Świat Młodych” 1949, nr 20.
Było już o Kobyłce w poezji Mirona Białoszewskiego, to teraz Kobyłka w jego prozie.
Kobyłka pojawia się w opowiadaniach Białoszewskiego jako wspomnienie. Wspomnienie miejsca, z którego Miron wyruszał w swoje reporterskie podróże po Polsce, w czasach gdy pracował w „Świecie Młodych”.
Wspomnienie nocnej, pieszej wyprawy z Kobyłki do Marek, którą Białoszewski przywołuje podczas spaceru po cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ul. Okopowej.
No i wreszcie podróż kolejką do Kobyłki okazuje się inspiracją do zanotowania przez poetę cytatu, dobrze oddającego podmiejski „koloryt” linii wołomińskiej.
|
„Cytaty” z „Donosów rzeczywistości” |
|
„Biłgoraj” z tomu „Szumy, zlepy, ciągi” |
|
„Kirkut” z tomu „Szumy, zlepy, ciągi” |