Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manufaktura pasów kontuszowych w Kobyłce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manufaktura pasów kontuszowych w Kobyłce. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2024

Wyzysk nieletnich i nieuczciwa konkurencja

    "Z rontem marszałkowskim przez Warszawę (Zeznania oskarżonych z lat 1787 - 1794)" (opr. i wstęp Zofia Turska) to bardzo ciekawy zbiór protokołów zeznań oskarżonych o najróżniejsze występki mieszkańców Warszawy i okolic. Wśród nich jest też poniższy wątek kobyłkowski (z manufakturą pasów kontuszowych i jej ówczesnym właścicielem Szczepanem Filsjeanem w tle), pokazujący smutne realia ciężkiej, prawie że niewolniczej pracy w ówczesnych manufakturach. 

     Jakub Rembiński - terminator z manufaktury w Kobyłce, do której został oddany do pracy w wieku 11 lat, został oskarżony i osadzony w areszcie (gdzie na wejściu i wyjściu czekały go plagi - bicie oraz zatrudnienie przy robotach przymusowych) za to, że odszedł samowolnie z pracy w manufakturze. Sądząc po pytaniach przesłuchującego go instygatora (prokuratora) widać, że Szczepan Filsjean uważał, że to nie złe warunki pracy i niezasadne przedłużanie umowy terminatorskiej zmusiły Rembińskiego do ucieczki, a inicjatywa Paschalisa Jakubowicza (właściciela konkurencyjnej manufaktury pasów kontuszowych w Lipkowie pod Warszawą), który w ten sposób chciał ściągnąć do siebie doświadczonego pracownika.         


Karta powyższa i poniższe zaczerpnięte z "Z rontem marszałkowskim przez Warszawę" opr. i wstęp Zofia Turska, PIW 1961   








 

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Reklama towarów z Kobyłki w prasie XVIII wiecznej

 

Za czasów panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego podejmowano próby modernizacji Rzeczypospolitej we wszystkich dziedzinach, w tym gospodarczej. W wielu miejscach zakładano wówczas manufaktury, fabryki czy spółki handlowe. Nie inaczej było w Kobyłce, która przeżywała w tych czasach swój gospodarczy rozkwit. Pierwsze kroki stawiała także reklama prasowa. Towary, które produkowano lub którymi handlowano, były często reklamowane w nowopowstających czasopismach ogłoszeniowych, m.in. wydawanych w Warszawie. Przegląd takich ogłoszeń można znaleźć w artykule Dariusza Główki „Ogłoszenia w prasie warszawskiej doby stanisławowskiej – świadectwo recepcji zachodnich wzorców konsumpcji”.

Z kobyłkowskich przedsięwzięć reklamowano oczywiście sztandarową inwestycję czyli fabrykę pasów jedwabnych, ponadto mydlarnię, w której zakupić można było mydło czarne gdańskie oraz fabrykę świec.

 

Gazeta Warszawska nr 19, 6 marca 1782 r.


 

Gazeta Warszawska nr 80, 4 października 1780 r.

 

Dariusz Główka „Ogłoszenia w prasie warszawskiej doby stanisławowskiej – świadectwo recepcji zachodnich wzorców konsumpcji” str 472

 

Źródło:

Dariusz Główka „Ogłoszenia w prasie warszawskiej doby stanisławowskiej – świadectwo recepcji zachodnich wzorców konsumpcji” w Kwartalniku Historii Kultury Materialnej z 2017 r., R. 65, nr 4.   

niedziela, 28 października 2018

Pasy, pończochy, pranie i mangiel.






Ogłoszenie o pasach kontuszowych i pończochach z fabryki w Kobyłce ukazało się w gazecie „Annonces et avis divers” Nr 23 z 5 stycznia 1782 roku.  Była to gazeta ogłoszeniowa, która ukazywała się w Warszawie w latach 1781-1784.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Wycieczka do Kobyłki sierpień 1939

Tygodnik Ilustrowany z 27 sierpnia 1939 roku polecał wycieczkę samochodową do Radzymina, Kobyłki i Wyszkowa. Do Radzymina i Wyszkowa można było dojechać wygodną autostradą (wyłożoną kostką), a do Kobyłki kiepską, boczną drogą jedynie dla odważnych kierowców. Dobrze, że chociaż pod względem zabytków (stary, piękny kościół) i historii (fabryka pasów kontuszowych) Kobyłka nie wypadała tak blado w porównaniu z Radzyminem i Wyszkowem 😊. 
Najciekawszy jest chyba jednak opis atmosfery i wyglądu tuż przedwojennego Wyszkowa (szkoda, że autor nie opisał też tak Kobyłki). 

Tygodnik Ilustrowany Nr 35 z 27 sierpnia 1939 r.


środa, 31 maja 2017

Przy okazji pasów kontuszowych z Kobyłki w Muzeum Narodowym w Warszawie – trochę o ich historii.



Manufaktura produkująca pasy kontuszowe w Kobyłce istniała bardzo krótko, bo około 16 lat - od 1778 do 1794 roku. Manufakturę założył w swoich dobrach w Kobyłce hrabia Aleksander Unrug. Zawarł on spółkę z Janem Chrystianem Blumem, Szczepanem Filsjeanem i Franciszkiem Selimandem (dwaj ostatni byli doświadczonymi tkaczami z Francji). Do manufaktury – za zezwoleniem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego – zostały zakupione krosna tkackie z manufaktury w Grodnie i już od 1782 roku można było kupić kobyłkowskie pasy jedwabne w kilku rodzajach: „paryskie” i „perskie”.  Były one tak popularne, że w Warszawie założono sklep firmowy mieszczący się na Krakowskim Przedmieściu. Pasy kobyłkowskie można było też kupić w sklepach prowadzonych przez innych kupców.

Ciekawe informacje znalazłam w artykule Marii Żukowskiej pt. „Pas kontuszowy S. Filsjeana. Cenny zakup do zbiorów wilanowskich”: „Do Kobyłki przyjmowano również zamówienia na pranie i maglowanie pasów. (…) jeszcze nieukończoną fabrykę oglądał król Stanisław August i zamawiał pasy do swojej garderoby”.  Oprócz wizyty i zamówień króla, które na pewno wpłynęły na popularność pasów z Kobyłki, były one też reklamowane w ówczesnej prasie i jak pisze Maria Żukowska – ich noszenie było zalecane posłom wybranym na Sejm Wielki. W 1784/1787 roku właścicielem manufaktury w Kobyłce został Szczepan Filsjean.

Wysoka jakość i oryginalność wzorów jakimi odznaczały się pasy z Kobyłki, nie pozostawała bez wpływu na ich ceny. Były to przedmioty luksusowe, na które stać było magnatów i najbogatszą szlachtę. Jak pisze Barbara Grochulska w książce pt. „Warszawa na mapie Polski stanisławowskiej”: „…ceny pasów kobyłkowskich kształtowały się na poziomie najdroższych pasów słuckich, a nawet je przewyższały”. Robiono z nich również ornaty i kapy używane przez księży. Pasy z Kobyłki oprócz tego, że były produkowane z wielką dbałością o szczegóły, z najlepszej jakości surowca, odznaczały się oryginalnymi wzorami. Według ww. artykułu Marii Żukowskiej: „…manufaktura w Kobyłce była jedyną, obok grodzieńskiej, w której nie naśladowano pasów słuckich, a wzory francuskie, perskie czy tureckie były jedynie źródłem artystycznych inspiracji”. Pasy były sygnowane nazwiskiem właściciela (S. Filsjean) oraz niekiedy nazwą miejscowości skąd pochodziły (Kobyłki – w liczbie mnogiej J) lub literą K i rysunkiem konika – kobyłki.  


Pas kontuszowy z Kobyłki - sygnatura.


Ten wspaniały rozkwit manufaktury przerwały powstanie kościuszkowskie oraz drugi i trzeci rozbiór Polski. Szczepan Filsjean, który w 1790 roku otrzymał szlachectwo na Sejmie Wielkim za krzewienie przemysłu w Polsce, przyłączył się do insurekcji kościuszkowskiej i niestety zginął w 1794 roku. Manufaktura po jego śmieci upadła i w 1796 roku została publicznie zlicytowana.

Pozostała jej legenda oraz piękne pasy kontuszowe porozrzucane po muzeach i kościołach. Oprócz Muzeum Narodowego w Warszawie można je zobaczyć m.in. w Muzeum w Wilanowie oraz w Muzeum Narodowym w Krakowie. W tym ostatnim można znaleźć egzemplarz z herbem króla Stanisława Augusta.