wtorek, 21 listopada 2017

Athenogenes z Kobyłki



Przez długi czas obraz przedstawiający św. Athenogenesa był umieszczony w medalionie nad ołtarzem w kościele św. Trójcy w Kobyłce. W tym roku został zastąpiony obrazem Matki Boskiej, której wizerunek wisiał w tym miejscu pierwotnie.

Co prawda św. Athenogenes nie pasował tak bardzo, jak obecny obraz, do otaczających fresków; był też tylko kopią, oryginalnego obrazu, zniszczonego podczas II wojny światowej, a należącego do biskupa Marcina Załuskiego. Jednak św. Athenogenesa szkoda. 

Św. Athenogenes z Kobyłki

W Kobyłce nie znalazł się przecież przypadkowo. Był „ulubionym” świętym fundatora kościoła św. Trójcy Marcina Załuskiego. Biskup Załuski miał w swoim pałacyku w Kobyłce obraz św. Athenogenesa, który w późniejszym okresie – nie wiadomo dokładnie kiedy – został przeniesiony do kościoła i umieszczony w medalionie nad ołtarzem. Athenogenes był męczennikiem z czasów wczesnochrześcijańskich, a relikwie męczenników z tego okresu znajdują się w ołtarzu kościoła w Kobyłce. Jest on także świętym w szczególny sposób związanym z Trójcą Św. Jego związki z kobyłkowską świątynią są więc niezaprzeczalne.
Poza tym, Athenogenes jest bardzo ciekawym świętym, mało znanym w naszym kraju i bardzo możliwe, że kościół w Kobyłce był jednym z niewielu, jeśli nie jedynym w Polsce z jego wizerunkiem.  
 
Św. Athenogenes
(https://catholicsaints.info/saint-athenogenes-of-sebaste/)
Athenogenes (Atenogenes – z greki syn Ateny) żył na przełomie III i IV wieku, był biskupem w Armenii i męczennikiem za wiarę za czasów cesarza Dioklecjana. Jego dramatyczne losy opisał św. Bazyli. Athenogenes wraz z dziesięcioma towarzyszami został pojmany i skazany na śmierć przez spalenie. W swych ostatnich chwilach, na stosie, śpiewał hymn ku czci Trójcy Świętej.
Ze św. Athenogenesem związana jest też bardzo ładna legenda. Podobno przed swoją śmiercią, chciał ostrzec wiernych, którzy schronili się w pobliskim klasztorze. Nie znalazł tam jednak nikogo, tylko młodego jelenia, który wcale się go nie przestraszył, przeciwnie dał się pogłaskać i pobłogosławić. W rok po śmieci Athenogenesa w kaplicy, w której go pochowano, urządzono nabożeństwo w intencji przyszłego świętego. W trakcie mszy do kaplicy wszedł jelonek i pozostał tam przez całe nabożeństwo. Początkowo myślano, że był to przypadek, ale sytuacja powtarzała się w kolejne rocznice śmierci Athenogenesa. Ludzie uznali to za znak od Boga.


Źródła:
https://holycrossbookstore.com/blogs/blog/49714883-saint-of-the-day-st-athenogenes

czwartek, 5 października 2017

Kobyłka – plakat art deco


Ten piękny plakat, reklamujący działki na sprzedaż w Kobyłce, można znaleźć w albumie „Polski plakat art deco w zbiorach Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego we Lwowie” pod red. Anny Sieradzkiej i Krzysztofa Kornackiego. Album prezentuje polskie plakaty zaprojektowane w stylistyce art deco w latach 20 i 30 – tych XX wieku. 

Plakat reklamuje Kobyłkę jako miejscowość letniskową 😊, bo rzeczywiście pod koniec XIX i na początku XX wieku Zielonka, Kobyłka, Wołomin i okolice przyciągały licznych Warszawiaków, którzy budowali tu drewniane wille czy skromniejsze domki i spędzali letnie miesiące. Decydowała o tym niewielka odległość od Warszawy (jedynie 15 km. 😄), dogodny dojazd koleją, a także suchy mikroklimat lasów sosnowych, korzystny dla leczenia chorób płuc. W Dziennikach Zofii Nałkowskiej i jej „Domu nad łąkami” można odnaleźć te dawne letniskowe klimaty. Dom na łąkami na granicy Kobyłki i Wołomina, w którym Nałkowscy najpierw mieszkali na stałe, z czasem również służył im jako dom letniskowy w okresie wakacji lub też był wynajmowany letnikom.   

Głównym celem plakatu było zachęcenie do kupna działek „zalesionych i ornych”, oferowanych „na dogodne spłaty”. Działki mogły pochodzić z parcelacji majątku Jerzego Orszagha, która miała miejsce w latach 1926 – 1936. Plakat datowany jest na 1930 r. Do zakupu działek skusić miał najcenniejszy zabytek Kobyłki kościół św. Trójcy, który przedstawiono w zarysie (zgodnie z jego ówczesnym wyglądem z jedną wieżą) oraz wizja osiedla białych domków z czerwonymi dachami, równo rozmieszczonych po obu stronach zadrzewionej alei. Wszystko to ujęte w żywych, ciepłych barwach i zgeometryzowanej, uproszczonej, ale też bardzo eleganckiej formie, charakterystycznej dla stylu art deco.   

Projektant tego pięknego plakatu jest nieznany, ale z informacji w lewym dolnym rogu możemy się dowiedzieć, że został on wydrukowany w Zakładzie Litografii Artystycznej Główczewskich, który działał w Warszawie w latach 1877 – 1945. Zakład specjalizował się w drukowaniu ilustracji do podręczników i książek, nut, map, okładek czasopism oraz plakatów. W okresie międzywojennym Kazimierz Główczewski – syn założyciela zakładu Władysława – zatrudniał artystów-grafików, którzy współtworzyli nowoczesną polską sztukę plakatu, zdobywając za swoje projekty wiele nagród. Jedynym z jego współpracowników był Tadeusz Gronowski (autor słynnego plakatu „Radion sam pierze” i twórca logo LOTu). 
   
Album „Polski plakat art deco w zbiorach Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego we Lwowie” zawiera wiele pięknych przedwojennych plakatów – reklamujących różne produkty, wydarzenia, filmy czy miejscowości uzdrowiskowe; są tam też plakaty propagandowe lub propagujące akcje społeczne.    








Źródła:
http://culture.pl/pl/artykul/plakat-polski-w-okresie-dwudziestolecia-miedzywojennego
http://wolomin.org/historia-wolomina/